Świadectwo

Wszystko zaczęło się od potrzeby i pragnienia własnego miejsca dla naszej rodziny. I mieliśmy tylko to. Żadnych środków na jego realizację, tysiąc złotych na koncie + jeden etat na umowę zlecenie oraz młodą firmę, do której dokładaliśmy, bo był akurat martwy sezon zimowy. Mieliśmy jednak coś jeszcze, obietnicę Boga dla nas: Już stoją nasze nogi w twych bramach, o Jeruzalem, Jeruzalem, wzniesione jako miasto o gęstej i zwartej zabudowie. (…) Niech pokój będzie w twoich murach, a bezpieczeństwo w Twych pałacach (Ps 122) Gdy się położę, zasypiam spokojnie, bo tylko Ty Panie, pozwalasz mi mieszkać bezpiecznie (Ps 4).

Ł: Zaczęliśmy prosić Boga (wspólnie w Domu Modlitwy u Pawła) o nowe prace, jednocześnie dziękując za nie i wierząc, że Bóg już je dla nas ma. Taka praca pozwoliłaby nam wtedy zacząć myśleć o możliwości kupienia mieszkania. W pierwszej połowie stycznia kolega podesłał mi ogłoszenie o pracę, jednak wymagania jakie były stawiane były niewspółmierne do dotychczasowych umiejętności i doświadczenia. Mimo to, postanowiliśmy złożyć CV. Ku naszemu zaskoczeniu zostałem zaproszony na rozmowę, a kilka dni po rozmowie została złożona oferta pracy. SZOK! Dostałem pracę, której w zasadzie dostać nie powinienem. Później, po krótszym niż był wcześniej zakładany okresie próbnym, otrzymałem umowę o pracę na czas nieokreślony i podwyżkę!

A: Nadal modliliśmy się o dodatkową pracę dla mnie. Zima była ciężka, pracowałam po kilka godzin tygodniowo co mnie paraliżowało w kwestii mojego rozwoju osobistego. Jednak w ciągu kilku tygodni takiej dziękczynnej modlitwy Bóg potroił godziny mojej pracy nianiowej, dał nowe atrakcyjne zlecenia fotograficzne oraz dał możliwość dodatkowego etatu w liczącej się na rynku firmie. Od tego czasu nie narzekam na brak pracy!

Mimo tego, że zdobyliśmy dobre etaty, to wszystkie banki odmówiły nam kredytu. Ale my modliliśmy się dalej przyjmując wolę Bożą, że być może będziemy musieli poczekać jeszcze rok aż nasze umowy zyskają wymagany staż (w tym czasie nasze upatrzone mieszkanko ciągle na nas czekało). Jednak Duch Święty po jakimś czasie znów zmobilizował mnie do ponowienia rozmów z bankami i mimo, że żadne liczby się nie zmieniły poszłam do jednego z banków. I co się okazało? Podczas tego spotkania pani wyliczyła, że mamy zdolność kredytową! W cudowny sposób otworzyło się nowe okno, dało to nam nadzieję i mobilizację żeby iść za decyzją. Bóg zmienia rzeczywistość!

Ł: W czasie narzeczeństwa postanowiliśmy, że będziemy oddawać prawdziwą dziesięcinę (czyli rzeczywiste 10% naszych przychodów). I przez cały czas staraliśmy się to czynić. Wierzę, że Bóg dzięki wierności temu zobowiązaniu również nam pobłogosławił. Na przykład niespodziewaną pomocą finansową od rodziny, a także przez to, że włożyli wiele wkładu remontując własnymi rękoma nasze nowe mieszkanie. Po każdym oddaniu dziesięciny Bóg dawał nam dużo więcej przez niespodziewane dary od naszej dalszej rodziny oraz dodatkowe premie w pracy. Dzięki temu mogliśmy pokryć wkład własny i wyremontować nasz parter.

A i Ł: Dziś już mieszkamy w naszym mieszkaniu, które dostaliśmy od Boga. Doświadczyliśmy wierności Pana, hojności naszych Rodziców, wsparcia naszego Rodzeństwa, bezinteresownej pomocy naszych Przyjaciół (w czasie przeprowadzki i w trudnych początkach gdy nie mieliśmy na czym spać i w czym gotować;) ) oraz mocy modlitwy naszej wspólnoty gdy brakowało nam siły i czasu aby ogarniać wszystkie pracowo-mieszkaniowe kwestie, których była ogromna ilość. Wierzymy, że błogosławieństwo Pana jest również dla Ciebie! Aga i Łukasz.