Świadectwo Michała

Zachęcamy was do przeczytania świadectwa Michała z Belfastu, który został uzdrowiony przez Pana, podczas spotkania „Jezus Uzdrawia” w Koszalinie z o. Alvaro.

Od czasu kiedy ukończyłem 60 lat, co roku wykonuję test na badanie kału. Po kolejnym teście, który zrobiłem otrzymałem następny do wykonania z informacją o wykryciu krwi w kale i potrzebie sprawdzenia. Kolejny test potwierdził występującą krew. Umówiłem się wiec na badanie, na które należało poczekać miesiąc. Dostaliśmy w tym czasie informację z Oazy w Błotnicy, że w Koszalinie odbędzie się spotkanie ewangelizacyjne Jezus Uzdrawia. Moja żona stwierdziła, że musimy na nim być i kupiła bilety lotnicze do Polski. Międzyczasie poszedłem na badanie, które okazało się tylko wywiadem i informacją o kolonoskopii. Ustalono termin zabiegu na 29 grudnia 2017r. Żeby być na całym kursie w Koszalinie, (który odbywał się w sobotę i w niedzielę 16-17 grudnia) musieliśmy wylecieć w piątek, powrót natomiast mieliśmy w poniedziałek, ale z Wrocławia. Wynajęliśmy zatem samochód i z lotniska oddalonego około 500 km pojechaliśmy do Koszalina. W czasie spotkania gdy o. Alvaro powiedział, że Bóg uzdrawia żołądek (i jego okolice) poczułem ciepło w brzuchu. Miałem pewność, że Pan dotknął właśnie mnie. Zgłosiłem się jako pierwszy, by dać świadectwo i powiedziałem, że Bóg mnie uzdrowił, i że po powrocie zrobię kolejny test aby to potwierdzić. Wracaliśmy z żoną szczęśliwi i radośni, że Bóg zadziałał po raz kolejny w naszym życiu. Mieliśmy wykupiony nocleg w Trzebnicy (około 30 min od lotniska). Przed Trzebnicą zaczął sypać tak gęsty śnieg, że nie było widać drogi. Jadąc tylko 30 km na godzinę dojechaliśmy do hotelu. W ciągu kilku godzin spadło ponad 10 cm śniegu. Pani w recepcji powiedziała nam, że autostrada jest zablokowana bo było dużo wypadków. Rano wyjechaliśmy na lotnisko. Droga była biała i widzieliśmy wiele samochodów na poboczu. Trasę 30 minutową jechaliśmy 1.30 minut, ale Pan doprowadził nas bezpiecznie na lotnisko. Następnego dnia po powrocie udałem się do szpitala, by zrobić test. Choć tłumaczyłem, że jestem już zdrowy pielęgniarka nie dała mi testu, ale kazała przygotować się do kolonoskopii. Od 26 grudnia rozpocząłem dietę oczyszczającą przed badaniem. Rodzina jadła smaczne potrawy a ja na nie tylko patrzyłem. Pan zabrał mi poczucie głodu i pragnienie kawy, którą zazwyczaj piję w dużych ilościach. 28 grudnia miałem wypić 2 litry paskudnie niedobrego płynu. Pan sprawił, że nie czułem tego niedobrego smaku. Dopiero następnego dnia kolejne 2 litry były trudniejsze do wypicia. W szpitalu przyszedł lekarz, który miał przeprowadzić badanie. Ja zaś przez tłumacza starałem się wyjaśnić, że nie potrzebuję zabiegu. Stwierdził, że może zrobić na początku skan, ale jeżeli on coś wykaże to i tak będzie musiał zrobić kolonoskopię. Powiedziałem aby zrobił tak, jak jemu będzie wygodniej. Zrezygnowałem też z tzw „głupiego jasia”. Zabieg trwał około dziesięciu minut oglądałem wszystko na ekranie monitora. Lekarz powiedział, że nic nie ma (do wycięcia i co miałoby krwawić) i że jestem zdrowy. Podziękowałem mu za sprawnie przeprowadzony zabieg a na sali gdzie miałem leżeć jeszcze godzinę przed wyjściem, uwielbiałem Pana za Jego dobroć, łaskawość, wierność i za uzdrowienie. Chwała Panu! Po raz kolejny dziękuję Jezusowi za moją obecność na spotkaniu, za uzdrowienie, za nauczanie o. Alvaro oraz za szczęśliwą drogę do domu.

Michał